|
|
|
|
| O NAS |
FUNDACJA PO LUDZKU DO ZWIERZĄT - PRZYJAZNA ŁAPA
jest fundacją non-profit.
KRS 0000419201
W latach 2010-2012 byliśmy oddziałem lokalnym
Fundacji MRNRZ VIVA!
|
| POMOC FINANSOWA |
Można nas wesprzeć poprzez wpłaty na konto fundacyjne
AliorBank
68 2490 0005 0000 4500 4331 3049
|
| POMOC RZECZOWA |
Przyjmujemy wszelkie artykuły dla zwierząt tj. karma, koce, smycze, zabawki, itd.
W celu oddania nam artykułów wystarczy zadzwonić do Nas, a my przyjedziemy w dogodnym terminie i zabierzemy dary.
|
|
| Wiadomości
|
Sobota, 19-05-2012
PO LUDZKU DO ZWIERZĄT - MARSZ REAGUJ! NIE BĄDŹ OBOJĘTNY!
Dnia 16 czerwca 2012r będziemy w Galerii Zielonej. Start godz. 10.00
Tego dnia będzie można odwiedzić nasze stoisko, obejrzeć filmiki edukacyjne, zasmakować dań wegetariańskich oraz wypieków.
Natomiast o godz. 15.00 zbierzemy się przed wejściem do Galerii Zielonej (od strony parkingu) i przejdziemy w marszu "Reaguj! Nie bądź obojętny!"
Trasa: Galeria Zielona - Skwerek - Urząd Miasta- Galeria Zielona
Zapraszamy wszystkich do wzięcia udziału w marszu - pokażmy, że nie jest nam obojętny los zwierząt!
Oczywiście zachęcamy do zabrania ze sobą swoich czworonożnych przyjaciół.
Fundacja Po Ludzku Do Zwierząt - Przyjazna Łapa
Piątek, 18-05-2012
ZNĘCAŁ SIĘ NAD PSEM W CENTRUM WARSZAWY
Funkcjonariusze z Warszawy zatrzymali mężczyznę, który znęcał się nad małym amstaffem. 40-latek na ulicy kopał psa i szarpał za smycz. Mężczyzna był pijany i kłócił się z przechodniami, a agresję wyładował na zwierzęciu. Szczeniak natychmiast został mu odebrany. Mężczyzna usłyszy zarzuty znęcania się nad psem. Grozi za to do dwóch lat więzienia.
O agresywnym 40-latku policję powiadomiła kobieta, która przechodziła w pobliżu Placu Konstytucji. Według jej relacji, kiedy mijała mężczyznę z młodym amstaffem, przechodzień zaczął jej ubliżać. Potem szarpną za torebkę, którą miała na ramieniu i odszedł. Po drodze zaczął kopać psa i szarpać za smycz. Po chwili funkcjonariusze odebrali kolejny telefon o agresywnym mężczyźnie, który znęcał się nad psem.
40-latek został zatrzymany na jednym z przystanków autobusowych. W organizmie miał 2,6 promila. Trafił do izby wytrzeźwień. Zostanie przesłuchany, kiedy "dojdzie do siebie". Nie wiadomo, czemu kopał czworonoga i co wywołało agresję mężczyzny. Najważniejsze, że amstaff został odebrany właścicielowi. Zwierzę trafiło pod opiekę Straży dla Zwierząt.
Okrucieństwo wobec zwierząt
Pod koniec grudnia ubiegłego roku w Myszkowie pod Częstochową przypadkowy przechodzień znalazł zakopanego żywcem psa. Zwierzę było wycieńczone i poważnie chore, dlatego trzeba było je uśpić. Na ciele psa znaleziono tatuaż, dzięki któremu funkcjonariusze dotarli do hodowli, z której pochodziło zwierzę. Nie udało się jednak znaleźć dokumentów pozwalających dotrzeć do właściciela psa. Dlatego prokuratura postanowiła umorzyć sprawę.
Swój finał w sądzie znalazła za to sprawa trzech młodych mężczyzn, którzy przywiązali psa do samochodu i ciągnęli zwierzę przez 1,5 km. Pies tego nie przeżył. Oskarżeni nie potrafili wyjaśnić, dlaczego to zrobili. Mieszkańcy Lipnicy Małej zostali skazani na 10 miesięcy więzienia.
Surowsze kary za znęcanie się nad zwierzętami
W styczniu weszła w życie nowelizacja ustawy o ochronie nad zwierzętami. Teraz za znęcanie się nad zwierzęciem sąd może wymierzyć karę do dwóch lat ograniczenia lub pozbawienia wolności. Za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem można trafić za kratki na trzy lata (wcześniej były to dwa lata). Osoba, która znęca się nad zwierzęciem, będzie mogła ponadto stracić prawo do jego posiadania na okres od roku do 10 lat.
Źródło: nasygnale.pl
Środa, 16-05-2012
PRZYGARNIJ PIĘKNEGO SETERKA
Szukasz rasowego, sympatycznego pieska? To okazja dla Ciebie. Dwa miesiące temu w Katowicach przyszły na świat piękne setery angielskie. Właściciel nie może ich zatrzymać, więc szuka dla nich nowego domu.
Do wzięcia za darmo są cztery samce. Wszystkie są zadbane, zaszczepione i od połowy maja mogą rozstać się z matką. Setery to rasa psów myśliwskich. Z powodu ogromnej energii, rasa wymaga długich spacerów.
Psy charakteryzują się pofalowaną, jedwabistą, zawsze częściowo białą sierścią, którą należy regularnie szczotkować. Setery kochają dzieci i niezwykle przywiązują się do właściciela. Psy tej rasy mogą mieszkać zarówno w bloku jak i w domku.
Osoby zainteresowane psiakiem mogą dzwonić pod numer: 609 527 759.
Źródło: fakt.pl
Wtorek, 15-05-2012
PRZEKAZALIŚMY
Dnia 14 maja 2012r. Urząd Miasta z Kazimierza Dolnego poprosił nas o budę dla psa z posesji przy ul. Lubelskiej w Kazimierzu Dolnym
Sprawa tyczyła się psa u którego wcześniej interweniowaliśmy. Problemem był za krótki łańcuch i brak budy.
Właściciel przedłużył łańcuch, natomiast budy nie zrobił gdyż go nie było stać na nią (psa zabierał na noc do domu).
Odnośnie psa - pies nie wykazuje agresji, na widok właściciela skacze z radości, posiada aktualne szczepienia oraz jest dożywiony.
W związku z powyższym postanowiliśmy przekazać budę dla psa.
Wtorek, 15-05-2012
ZOO W ŁODZI. ŻYRAFY NIE ŻYJĄ. ZMARŁY ZE STRACHU.
Suri padła w niedzielę. Pękło jej serce. Hanę znaleziono martwą w poniedziałek rano. Za śmierć żyraf odpowiada grupa wandali, którzy w nocy z soboty na niedzielę wdarli się na teren zoo, zdemolowali ogród i wystraszyli zwierzęta
W niedzielę tuż po pierwszej w nocy kilka lub kilkanaście osób przeskoczyło przez ogrodzenie ogrodu zoologicznego, wdarło się na teren zoo i zdemolowało jego część. Najwięcej szkód wandale wyrządzili przy wybiegu dla tygrysów. Na wybetonowane dno fosy z wysokości 4,5 metra chuligani zrzucili blaszany kosz na śmieci i żeliwno-drewnianą ławkę. Połamali wykonane z pleksiglasu naturalnej wielkości sylwetki zwierząt, tablice informacyjne - fragment nowo utworzonej ścieżki dydaktycznej - i powyginali kilkanaście małych tabliczek z opisem znajdujących się na wybiegach zwierząt. Na wybieg dla wielbłądów wrzucili kubeł ze śmieciami. Wyrwali z ziemi bębny, z których układało się zwierzęta - zabawki dla dzieci.
Nie wiadomo, w którym miejscu chuligani przeskoczyli przez płot, ilu ich było, dokąd szli (jedna z teorii mówi, że wracali z gali sportów walki MMA w Atlas Arenie), dlaczego zatrzymali się przy tygrysach i jak długo tam zabawili.
Władze ogrodu podejrzewają, że oprócz zdemolowanych przedmiotów mogli jeszcze próbować sforsować metalowe drzwi żyrafiarni stojącej tuż przy wybiegu dla tygrysów. Skąd ten pomysł? W niedzielę rano najmłodsza z trzech mieszkających w łódzkim zoo żyraf, trzyletnia Suri, padła. W poniedziałek pracownicy ogrodu znaleźli martwą drugą żyrafę, sześcioletnią Hanę. Wstępna sekcja zwłok zwierząt wykazała u Suri pęknięcie zastawki serca i naczyń krwionośnych. - Zwierzę umarło ze strachu - komentuje Włodzimierz Stanisławski, zastępca dyrektora ogrodu ds. hodowlanych. - Przyczyną śmierci drugiej żyrafy, Hany, były problemy z układem trawiennym. W niedzielę zwierzę miało biegunkę. Stres mógł nasilić objawy i przyczynić się do śmierci Hany.
Stanisławski mówi, że żyrafy to zwierzęta bardzo płochliwe. - Nie mają tej odporności psychicznej co tygrysy. Mają za to wyjątkowo czuły słuch, który w naturze pozwala im usłyszeć z dużej odległości, czy nie zbliża się w ich stronę napastnik. A przecież skradający się drapieżnik robi o wiele mniej hałasu niż ławka lądująca na betonowej posadzce.
Jak to się stało, że hałasu nie usłyszeli pracownicy firmy ochroniarskiej EkoTrade, z którą ogród ma podpisaną umowę? W nocy teren zoo patroluje dwóch ochroniarzy. O której godzinie zauważyli wandali? Dlaczego wsparcie, o które poprosili przez radio, przyjechało dopiero po godzinie drugiej? Dlaczego dyrektor ogrodu Ryszard Topola został poinformowany o zdarzeniu dopiero przed godziną szóstą? Te pytania na razie pozostaną bez odpowiedzi. Grzegorz Bezat, koordynator ds. ochrony łódzkiego oddziału EkoTrade, nie chciał udzielać informacji: - Prowadzimy wewnętrzne dochodzenie. Sprawę bada policja. Na razie nie komentujemy sprawy.
Policja, która o sprawie została powiadomiona dopiero po tym, jak padła pierwsza z żyraf, czyli o godz. 9.11, ubolewa nad tym, że pracownicy ogrodu sprzątnęli bałagan po nocnych wandalach. - To nie ułatwi zbierania śladów - mówi Radosław Gwis z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.
Barbara Wicińska, opiekun zwierząt: - Sprzątnęliśmy bałagan, bo nie chcieliśmy, żeby któreś ze zwierząt coś sobie zrobiło. Musieliśmy też sprawdzić, czy żadna z klatek nie jest uszkodzona i czy na ogród nie wyszło jakieś zwierzę.
Suri i Hana to dwie pierwsze ofiary nocnej zabawy wandali. Ale ciągle nie wiadomo, czy więcej ofiar nie będzie. - Takie zdarzenia mogą mieć skutki po kilku dniach - mówi Topola. - Poprosiłem o obserwację innych zwierząt. Od opiekuna wielbłądów dowiedziałem się, że zwierzęta nie chciały wyjść ze stajni. Również Malkolm, trzecia z żyraf, odmówił wyjścia na wybieg. Będziemy je obserwować.
Wszyscy wandale uciekli. Na terenie ogrodu nie ma ani jednej kamery, która mogłaby zarejestrować chuliganów. Nie wiadomo, jak wyglądaj sprawcy rozboju.
Władze Łodzi nie chciały wczoraj komentować tragicznych wydarzeń w zoo. Wiceprezydent Radosław Stępień, któremu podlega ogród zoologiczny, czeka na oficjalny raport dyrektora ogrodu.
Policja szuka sprawców i apeluje o pomoc. Osoby, które mogły widzieć grupę wandali w okolicach zoo, proszone są o kontakt. Sygnały można zgłaszać na nr alarmowy 997 lub bezpośrednio do IV komisariatu przy ul. Kopernika 29/31, tel. 42 665 23 00.
Źródło: wiadomosci.gazeta.pl
Archiwum - zobacz wcześniejsze wiadomości - KLIKNIJ
|
|
| NEWSLETTER |
Jeżeli chcesz otrzymywać informację
o naszych akcjach, interwencjach, etc.
to zapisz się do listy mailingowej
wpisując swój e-mail:
|
|
Copyright by
|